Karo zaparkowała przed moim domem
około szóstej wieczorem. Impreza zaczynała się dopiero o
dziesiątej, ale czekało nas jeszcze parę rzeczy takich jak
makijaż, dobranie ciuchów itp. Normalnie wystarczało mi 15 min.,
ale gorzej było z moją najlepszą przyjaciółką, a poza tym
babcia nie uwierzyłaby, że szkolna dyskoteka zaczyna sie tak późno.
Nasza impreza oczywiście ze szkołą nie miała nic wspólnego. Po
raz kolejny wymykałam się na osiemnastkę jakiegoś gościa z
drugiej liceum. Nawet go nie znałam, ale nie miało to wiele do
znaczenia, bo wiedziałam, że będzie tam mnóstwo przystojniaków,
fajna muzyka, miałam nadzieję na świetną zabawę...
Samochód trąbił juz trzeci raz.
Złapałam torbę z podręcznymi rzeczami, kosmetyki, kilka ubrań i
wybiegłam na podjazd. Dobrze, że w naszej parterówce nie ma
schodów, bo znając moje szczęście i zdolność do przewracania
się, na pewno straciłabym kilka zębów, a wtedy nici z imprezy.
- No wreszcie...już myślałam, że
się nie zbierzesz!
- Cześć, mi też miło cię
widzieć.
- Wzięłaś wszystko?
- Nie, zabrałam tylko torbę pełną
książek.-zażartowałam.
- Ale...przecież – Karo już
miała łzy w oczach.Zawsze mnie zadziwiała wolnym tempem kojarzenia,
ale dzięki temu mogłam ją często nabierać. Na szczęście nigdy
się na mnie nie obraża, za co ją bardzo kocham.
- Heeeej! Przecież żartuję. Za
nic nie opuściłabym takiej imprezki. Będzie party haaaard!
- Wiesz, że ja cię chyba kiedyś zabiję za te twoje żarty?
- Ja też cię kocham. - obie
wybuchnęłyśmy śmiechem.
Przygotowanie się do wyjścia
zajęło mi około 20 min, ale Karo...wzięła prysznic, pokręciła
włosy, które po dziesięciu minutach wyprostowała, marudząc przy
tym jak strasznie wygląda. Następnie założyła luźną czerwoną
sukienkę przed kolano. Wyglądała...jakby to nasi znajomi, jak
dziwka. Dlatego też po kilku zerknięciach na swoje odbicie,
zrezygnowała z czerwieni. Poszperała w swojej ogromnej garderobie i
wyciągnęła czarną koronkową spódnicę. Wydała mi się zadługa
jak na gust Karo, ale ona miała już na to sposób. Podciągnęła
ją wysoko nad pępek, odkrywajac swoje szczupłe nogi jakich mogłaby
jej pozazdrościć nie jedna modelka.
Kiedy wydawało sie, że jesteśmy
gotowe, Karo przypomniała sobie, że jej niebieskie paznokcie nie
pasują do złotego topu, który dobrała do spódnicy. Kilka minut
po dziesiątej byłyśmy ubrane, pomalowane, jednym słowem gotowe do
wyjścia. Pożyczyłam od Przyjaciółki ciemno fioletowy żakiet,
który świetnie pasował do mojej obcisłej, beżowej sukienki.
Zrezygnowałam ze szpilek twierdząc, że i tak nikt nie zauważy, że
jestem o 12 centymetrów wyższa, a będę musiała się męczyć.
Dotarłyśmy na miejsce jeszcze
zanim zabawa się rozkręciła. Zauważyłam paru znajomych i od razu
znalazłyśmy sobie zajęcie. Wśród nich był jeden nieznajomy
chłopak. Wysoki szarooki brunet. Umięśniony, z dwudniowym zarostem
na szczupłej twarzy, wyglał zarazem na słodkiego chłopaczka i
niebezpiecznego mężczyznę, gotowego na wyzwania, jakie stawiają
przed nim, widocznie trudne do ujarzmienia, lekko kręcone, geste,
rozczochrane włosy. Podeszłam do niego, chcąc spróbować nawiązać
jakąś rozmowę. Spóźniłam się, bo to on zdecydował się zrobić
pierwszy krok.
- Hej! Czy my się nie znamy?
- Może...- miał tak znajomą
twarz, ale to niemożliwe, żebym go kiedyś widziała, na pewno.
Zapamiętałabym.
- Mam wrażenie, jakbym Cię już
kiedyś spotkał. Ale to chyba niemożliwe, bo od kilku lat mieszkam
pod Gdańskiem.
- No, to chyba jednak nie, ale ja
też Cię skądś kojarzę...byłeś może kiedyś na jakimś
festiwalu muzycznym?
- Nie, raczej nie chodzę na tego
typu koncerty,ale...melodia twojego głosu na pewno to zmieni. -
kiedy to mówił na jego twarzy pojawił się zadziorny uśmieszek.
Mimo, że powoli okazywał się
kolejnym flirciarzem, podobało mi się. Z lekkim uśmiechem powoli
zbliżałam się do niego, starając się jednak przy tym zachować
resztki pewności siebie i pozory normalności. Staliśmy tak koło
siebie, wpatrzeni w siebie jak w kolorowe obrazki, kiedy nieznajomy
powoli podszedł do mnie, przysunął swoją twarz do
mojej...pocałuje mnie, pomyślałam, ale on skierował się nagle w
lewą stronę, przytknął usta do mojego ucha i szepnął: "Za
dziesięć minut w kuchni. Będę czekał." A odchodząc
delikatnie musnął wargą czubek ucha, co spowodowało, że
natychmiast sparaliżował mnie dreszcz ekscytacji. Kiedy jednak
chłopak odszedł, uświadomiłam sobie o co mu chodziło. O nie! Nie
jestem taka łatwa.
Kiedy odzyskałam panowanie nad
sobą, rozejrzałam sie, czy sobie poszedł. Uff...nie było go.
Zdecydowałam się odnaleźć Karo,
jednak ona jest tym typem osoby, po której nigdy nie mozna się
niczego spodziewać. Skierowałam sie w stronę dużego pokoju, gdzie
zauważyłam stoliki z napojami i jedzeniem. Tam mogła być. Kiedy
tylko weszłam do ogromnego pomieszczenia opanował mnie tłum ludzi
tańczących do jakiegoś kawałka Davida Guetty, którego tytułu za
nic nie mogłam sobie przypomnieć. Próbując sie wydostać z
oszlałego stada nietrzeźwych, zaczęłam przepychać się w stronę
barku. Dwie, trzy minuty i wreszcie zauważyłam przyjaciółkę, a
przynajmniej tak mi się zdawało...niestety tylko zdawało. Nie
miałam pojęcia, gdzie jeszcze mogę jej szukać. Poddałam się.
Impreza dopiero się rozkrecała, a
ja już byłam padnięta. Potrzebowałam chwili ciszy. Stwierdziłam,
że świetnym miejscem na odpoczynek będzie kuchnia. Większość
gości była w salonie, a pozostali stali w kolejce do łazienki.
Jedyne, co mogłoby ich skłonić do pujścia w tamto miejsce to
głud, ale komu chciałoby się robić kanapki, skoro w pokoju
gościnnym było ich mnóstwo. Ruszyłam w tamtą stronę,
przeciskając się przez podekscytowany tłum. Minęłam po drodze
kilka obściskujących się par. Tylko jedna z nich zwróciła na
mnie uwagę. Chłopak rzucił spojrzenie w stylu "zazdrościsz",
a dziewczyna zrobiła minę, jakby chciała pożreć mnie wzrokiem,
za to, że im przeszkodziłam, po czym wrócili do swoich...hm,
spraw. Szłam dalej, długim korytarzem. Minęłam drzwi do łazienki
i dość pewnym krokiem weszłam do kuchni, ale od razu tego
pożałowałam. Przez to zamieszanie z Karo zapomniałam, że
nieznajomy, którego spotkałam wcześniej chciał się ze mną
spotkac właśnie w kuchni i niestety był tam. Chciałam się
wycofać, ale chłopak już mnie zauważył. Mimo, że siedział na
szafce po drugiej stronie pomieszczenia, zadziwiająco szybko znalazł
się koło mnie. Złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
- Hej...gdzie uciekasz?
- Odczep się ode mnie, nie mam
ochoty gadać z nieznajomym, który chce się spotykać w kuchni! -
na szybko udało mi się wymyślić tak głupią wymówkę, że
chłopak roześmiał się jakby zobaczył Obamę w stroju baletnicy
tańczącego I'm sexy and I know it, albo coś w tym rodzaju.
- Jak to, nie pamiętasz mnie,
czerwony strażniku? - no tak, myśli, że kilka zdań zamienionych
dziesięć minut temu oznacza, że się znamy, ale... Zaraz,
zaraz...skąd...on...zna...moje...przezwisko z dzieciństwa???
- Chwileczkę, co ty powiedziałeś?
- Naprawdę mnie nie pamiętasz?
- No jakoś nie bardzo! - skłamałam,
przypominał mi takiego jednego kolegę...przyjaciela z dzieciństwa,
ale tylko rysami twarzy. Piotrek był niski, gruby. Zawsze był
niebieskim strażnikiem (wiecie, Power Rangers – kiedyś kochałam
ten serial). To nie mógł być on. Tym bardziej, że kiedy miałam
sześć lat,przeprowadzili sie do Gdańska.
- Zaraz zniszczę Cię moją mocą
wody! Broń się! - krzyknął i przygotował się do "ataku".
- Piotrek? No nie, nie wierzę! To
ty?
- A co myślałaś? Że tylko ty
wypiękniałaś?
- Jak ja za tobą tęskniłam! -
rzuciłam mu się w ramiona, a on mocno przycisnął mnie do swojej
twardej umięśnionej piersi i pocałował w czoło, jak starszy
brat. Był taki opiekuńczy. Dwa lata to może nie duża różnica,
ale on zawsze był taki dojrzały, to znaczy nie kiedy lataliśmy po
podwórku z drewnianymi mieczami.Po kilku chwilach odsunęłam się lekko od niego, żeby widzieć jego twarz. Zwrócił na mnie swoje szare oczy w tej chwili mieniące się w świetle energooszczędnej żarówki. Jego kochane spojrzenie mówiło mi wszystko. Byliśmy tylko przyjaciółmi, ale teraz status naszego związku nie miał znaczenia. Piotrek schylił lekko głowę i wciąż trzymając mnie w talii przyciągnął do siebie i lekko pocałował. Zamknęłam oczy i utonęłam w słodkim smaku jego ust.
Mój pierwszy rozdział...mam nadzieję, że się spodoba ;D Dziękuję za te pierwsze opinie. Są one dla mnie bardzo ważne, tym bardziej, że dopiero zaczynam swoją przygodę z blogowaniem :))
Oczywiście pozdrawiam wszystkich czytających i moje kochane Przyjaciółki ;D ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz